Mega Monte Carlo – 300 km/h

Mega Monte CarloMega Monte Carlo1Mega Monte Carlo2

Prędkość maksymalna (km/h) 300

Przyspieszenie 0-100 km/h (s) 4,4

Silnik V12

Pojemność skokowa (cm3) 5991

Moc (KW/KM) 294/395

Max. moment obrotowy (Nm/przy obr./min) 570/3800

Masa własna (kg) 1500

Długość/szerokość/wysokość (mm) 4450/1990/1190

Cena  1 500 000 franków w 1998 roku

Francuska firma Mega, powstała w 1992 roku, jako dział samochodów sportowych znanej z produkcji mikrosamochodów firmy Aixam, która istnieje do dzisiaj i czasem można spotkać te autka na polskich drogach. Po 3 latach firma zaprezentowała model Track, który powstał jedynie w 5 egzemplarzach i był podwyższonym, „uterenowionym” coupe. Do dziś nie wiadomo w jakiej liczbie powstał drugi i ostatni model francuskiej marki, o wdzięcznej nazwie Monte Carlo, która celebrowała nazwę dzielnicy znanej z hazardu w Księstwie Monako, a zarazem nazwy najsłynniejszego rajdu na świecie.

Auto zostało zaprezentowano w 1996r. w Genewie a już w dwa lata później było dostępne dla klientów (ponoć jednym z nich był sam książę Monako – Albert). Silnik Mega Monte Carlo pochodził od Mercedesa S600 V12, i dostarczał 395 KM i 570 Nm, które zapewniały rozpędzenie auta do 100 km/h w 4,4s i osiągnięcie prędkości maksymalnej 300km/h. Mega niestety niedługo po rozpoczęciu seryjnej produkcji, w 1999 roku upadło. Szkoda, gdyż Monte Carlo był pięknym projektem, wzbudzającym z całą pewnością pozytywne emocje.

Bugatti 16/4 Veyron – 407,8 km/h

Bugatti_Veyron_16.4_2

Bugatti_Veyron_16.4Bugatti_Veyron_16.4_3

Prędkość maksymalna (km/h) 407,8

Przyspieszenie 0-100 km/h (s) 2,5

Przyspieszenie 0-200 km/h (s) 7,3

Przyspieszenie 0-300 km/h (s) 16,7

Silnik W16, z 4 turbosprężarkami

Pojemność skokowa (cm3) 7993

Moc (KW/KM) 736/1001

Max. moment obrotowy (Nm/przy obr./min) 1250/2500

Masa własna (kg) 1950

Długość/szerokość/wysokość 4465/2000/1205

Cena 1 160 000 euro w 2005 roku

Bugatti 16/4 Veyron stało się od 2005 roku już legendarnym superautem, ze względu na swoją legendę dzierżenia tytułu najszybszego samochodu na świecie przez dobrych kilka lat. Wielu ludzi nadal myśli, że to auto nadal jest najszybszym samochodem na świecie, co oznacza, że diaboliczny pomysł Ferdynanda Piecha (byłego już prezesa koncernu Volkswagena, który był spokrewniony z Ferdynandem Porsche) stworzenia pojazdu, który będzie najszybszy i najdroższy powiódł się doskonale.

Pod koniec 2005 roku na torze testowym Volkswagena, dziennikarz motoryzacyjny magazynu „Top Gear” – James May – znany jako „Kapitan Snuja” osiągnął wówczas rekordową prędkość – 407,8 km/h, co do tamtej chwili wydawało się czymś absolutnie niemożliwym – złamanie bariery 400 km/h samochodem seryjnym. Auto miało niebotyczną wręcz moc – przekraczającą 1000 KM, jak i olbrzymi silnik W16 (skonstruowany z połączenia dwóch silników V8), wzmocniony aż 4 turbosprężarkami. Dla lepszej trakcji zastosowane napęd na cztery koła, aby lepiej przenosić na asfalt gigantyczny moment obrotowy wynoszący aż 1250 Nm, dostępny już od 2500 obrotów na minutę!

Bugatti 16/4 Veyron właśnie ze względu na innowacyjne technikalia, które mocno wywindowały masę własną auta (do blisko 2 ton!), sprawiał duże problemy techniczne konstruktorom tego bolidu dopuszczonego do ruchu ulicznego (jeden prototyp został doszczętnie zniszczony), dlatego jego premiera się opóźniła z 2003 roku, na 2005 rok. Gdyby nie upór wspomnianego wcześniej Ferdynanda Piecha, który kazał inżynierom dokończyć ambitny projekt mimo astronomicznie rosnących kosztów, to prawdopodobnie nie doczekalibyśmy się produkcyjnej wersji Veyrona. Dość powiedzieć, że na każdym z 600 egzemplarzy (w tym 150 roadsterów) firma traciła olbrzymie pieniądze, mimo że było to najdroższe nowe auto na świecie (z ceną przekraczającą milion euro)! Okazało się, że budowa każdego modelu faktycznie kosztuje firmę-matkę około pięciu raz więcej!!!

Taki był koszt marzenia, snu Ferdynanda Piecha o zbudowaniu wyjątkowego pojazdu, który na zawsze przeszedł do historii jako pierwsze auto, które przekroczyło magiczną barierę 400km/h. Czy było warto? Śmiem twierdzić, że tak, gdyż cały projekt był wielokrotnie komentowany w wielu mediach na całym świecie, dzięki czemu ta legendarna francuska marka powróciła w wielkim stylu na salony. Z całej sytuacji, związanej z nagłośnieniem rekordu prędkości i niebotycznej ceny, z pewnością była rodzina kierowcy wyścigowego Pierre’a Veyrona, który dał imię nazwie modelu. Chwała zwycięzcy wyścigu Le Mans z 1939 roku mogła trwać dalej… podobnie jak wcześniej miało okazję uczynić Audi w prototypie Rosemeyer, który także zawdzięczał nazwę kierowcy wyścigowemu.